Patogeny alarmowe – co to jest?
Patogeny alarmowe to drobnoustroje lekooporne. W ostatnich latach wśród pacjentów hospitalizowanych wzrasta odsetek nosicieli patogenów alarmowych.
Patogeny alarmowe to drobnoustroje lekooporne. W ostatnich latach wśród pacjentów hospitalizowanych wzrasta odsetek nosicieli patogenów alarmowych.
Treść została przeniesiona z serwisu careexperts.pl, z wpisu https://careexperts.pl/patogeny-alarmowe-co-to-jest, który został opublikowany 18.03.2018 r. Przeniesienie odbyło się z poszanowaniem praw do treści, a treść jest wykorzystana zgodnie z przeznaczeniem w grupie PentaHospitals.
W ostatnich latach wśród pacjentów hospitalizowanych wzrasta liczba nosicieli patogenów alarmowych. Co to takiego? Dlaczego patogeny alarmowe są groźne? Jak z nimi walczyć? O tym wszystkim poniżej.
Patogeny alarmowe to drobnoustroje lekooporne i zagrażające życiu, których rozprzestrzenianie się stanowi poważny problem epidemiologiczny. Największy problem terapeutyczny stanowią szczepy wytwarzające ß-laktamazy oraz karbapenemazy typu KPC, MBL (NDM-1), OXA-48, głównie u Klebsiella pneumoniae i Escherichia coli.
Opieka nad pacjentem z nosicielstwem bakterii alarmowych stanowi poważne wyzwanie dla placówki medycznej. Te naukowe hasła przekładają się na wymierne liczby. Według prognoz każdego roku 10 mln ludzi będzie umierać z powodu nieskuteczności antybiotyków. Raport WHO na temat obciążenia endemicznymi zakażeniami związanymi z opieką zdrowotną na świecie podaje, że w Europie zakażenia powstałe w placówkach opieki zdrowotnej są przyczyną 16 mln dodatkowych dni hospitalizacji, 37 tys. zgonów i przyczynkiem do kolejnych 110 tys. zgonów rocznie. Bardzo często mówimy tu o zakażeniach patogenami alarmowymi.
Bycie nosicielem „superbakterii” co do zasady nie jest groźne. W większości przypadków przeniesienie drobnoustroju skutkuje jedynie tzw. nosicielstwem, czyli bakteria pozostaje w organizmie nie powodując zakażenia. Dopiero dalszym etapem jest powstanie sytuacji, w której dochodzi do zakażenia inwazyjnego. W przypadku seniorów, u których w większości układ odpornościowy jest osłabiony, sytuacja, w której w przypadku choroby nie działa większość bądź wszystkie antybiotyki, a jedynym lekarstwem pozostaje własny system odpornościowy, może być groźna. Zwykłe przeziębienie może rozwinąć się w coś o wiele gorszego.
Jak bardzo patogeny alarmowe są rozpowszechnione wśród seniorów, pokazały testy w Domu Opieki Józefina. Zbadano kilkunastu pacjentów, którzy po pobycie w szpitalu mieli zostać przyjęci do ośrodka. Prawie 50% z nich było nosicielami tych patogenów. Oczywiście nie jest to reprezentatywna grupa pozwalająca na snucie daleko idących wniosków. Jest to jednak wyraźna wskazówka, iż są one dużo bardziej powszechne niż nam się wydaje, a pobyt w szpitalu stanowi w wielu przypadkach zagrożenie epidemiologiczne dla seniora. Warto się zastanowić, czy u pacjentów przyjmowanych do DPS-ów, ZOL-i czy szpitali nie wprowadzić obligatoryjnych testów na obecność patogenów. Tak aby móc zastosować właściwy reżim sanitarny w opiece nad nimi. Prawdopodobnie podobnymi testami należałoby objąć także personel placówek.
Już jakiś czas temu w doniesieniach prasowych można było znaleźć informacje o tym, że u kilkuset pacjentów warszawskich szpitali stwierdzono bakterię Klebsiella pneumoniae New Delhi, oporną na wszystkie antybiotyki. Liczba zakażeń rosła wtedy lawinowo i trudno było ją zatrzymać. Sytuację oceniano jako jedną z najgroźniejszych w Europie, a wynalezienie leku na tę bakterię miało potrwać kilka lat.
Od tamtego czasu sytuacja prawdopodobnie nie uległa poprawie, tylko pogorszeniu. Niestety prym w zagrożeniu epidemiologicznym wiedzie Warszawa. Zakażenia superbakterią Klebsiella pneumoniae typu ND wykryto w większości warszawskich szpitali – w 12 szpitalach stwierdzono 19 ognisk, a w następnych miesiącach kolejne sześć w sześciu szpitalach. W Poznaniu udało się je powstrzymać.
Choć listę patogenów alarmowych zawarto już w formie ostrzeżenia w jednym z rozporządzeń Ministerstwa Zdrowia w 2011 r., a w 2012 r. powstały szczegółowe zasady postępowania rekomendowane przez Ministerstwo Zdrowia wydaje się, że temat został zignorowany. U osób wypisanych ze szpitali badań się nie przeprowadza. Choć badaniom przesiewowym powinni być poddawani pacjenci którzy aktualnie są przyjmowani do szpitala i w wywiadzie podają, że leczyli się w warszawskich szpitalach w ciągu ostatniego roku, takie zalecenie także nie występuje. Stąd jeżeli nie ma innych podstaw medycznych do zrobienia tego typu badań często nie wiadomo, że pacjent przyjęty na dany oddział jest nosicielem patogenów alarmowych.
Odrębnym tematem, choć równie istotnym jest nosicielstwo patogenów u personelu szpitala, bądź placówki medycznej. Zarówno lekarzy, ale może przede wszystkim pielęgniarek, salowych czy opiekunów medycznych. Wydaje się, że bitwę o antybiotyki już przegraliśmy. Szkoda gdybyśmy przegrali też walkę z rozprzestrzenianiem się patogenów alarmowych. Gdyby pacjenci przed pójściem do szpitala musieli się dwa razy zastanowić, czy bardziej opłacalne dla ich zdrowia jest udanie się na leczenie i ryzyko zakażenia się patogenami, czy też brak leczenia szpitalnego.
Zobacz też:
Źródła
Decyzja o przekazaniu opieki nad bliską osobą może rodzić wiele pytań. Wyjaśnimy, jak wygląda pobyt długoterminowy dla seniora w Senevida, omówimy zakres codziennego wsparcia i pomożemy dobrać rozwiązanie odpowiadające jego potrzebom. Zostaw nam swoje dane, a skontaktujemy się z Tobą jak najszybciej.